Tak i nie dla nowoczesnej technologii

W dzisiejszych czasach technologia jest wszędzie. Coraz rzadziej możemy obyć się bez sprzętów gospodarstwa domowego tj. malakser, odkurzacz czy żelazko. Również w dziedzinie medycyny ciężko byłoby odmówić nowoczesnym środkom ratowania życia. Jednak coraz częściej ulegamy wpływom techniki, która służy obecnie przede wszystkim temu, by sprawiać przyjemność i zaistnieć w społeczeństwie. A co by się stało, gdyby pozbawić młodsze pokolenia dostępu do całej elektroniki, którą tak dobrze znają?

Czy nowoczesne wynalazki są powodem znieczulicy?

Wywodzę się z pokolenia, które za dzieciaka bawiło się do późnego wieczora na podwórku, zamiast siedzieć przed monitorem. Ale wtedy, jak to się mówi, życie było prostsze. Szczytem bogactwa było znalezione w kieszeni pięć złotych, za które mogliśmy zakupić oranżady i gum kulek dla wszystkich znajomych z bloku. To naprawdę były inne czasy: przyjaciół zdobywało się wygrywając wspólnie mecz przeciwko konkurencji z sąsiedniego osiedla, a nie za sprawą najnowszego telefonu, gdzie wyznacznikiem „fajności” jest wielkość jego ekranu, liczba gier, cena oraz to, jaką zazdrość wzbudza. Dziesięciolatki kiedyś nie posiadały telefonów bo nie miały do kogo dzwonić. Teraz też nie mają, ale wywieranie na rodzicach presji zakupu najnowszego telefonu jest tym silniejsza im więcej dzieci wokół korzysta z przenośnej słuchawki. To samo tyczy się komputerów, Internetu i tego jak portale społecznościowe, czyli największe zło dla współczesnego dziecka, zmienia nie tylko jego życie, ale i całego jego otocznia.

W sieci, dziecko narażone jest na wpływ innych: nikt nie kontroluje jego poczynań, nie jest w stanie sprawdzić kto tak właściwie siedzi po drugiej stronie – czy owa Anka to koleżanka z klasy, czy może czterdziestoletni Andrzej z drugiego końca miasta. Możemy próbować ustrzec nasze dziecko, narzucać szlabany, uruchamiać nadzór rodzicielski czy śledzenie telefonu dziecka.

Jednak rzeczywistość jest taka, że co drugie dziecko daje się podporządkować tylko do pewnego wieku, a my nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, ileż to razy nasza sieciowa blokada rodzicielska została wyłączona na czas naszej nieobecności w domu. Wszystkie gry komputerowe, zwłaszcza internetowe, wspomniane portale społecznościowe, na które zdarza się wchodzić i nam, bez żadnego konkretnego powodu i przewijać kursor w dół, ze świadomością, że nie znajdziemy niczego ciekawego, filmiki, które nie wnoszą niczego do naszego życia, ale są zabawne – wszystko to sprawia, że powszechnie już panujące uzależnienie od internetu jedynie się pogłębia. Tę chorobę można leczyć, ale kto przyzna się do problemu?

Technologia wizją lepszego jutra

To, jak technologia zmienia nasze życie niekoniecznie musi być minusem. Istnieje wiele przypadków udowadniających, że nowoczesne sprzęty uratowały komuś życie bądź zdrowie czy też ułatwiają mu egzystencję na tym świecie. Zacząć możemy przede wszystkim od rzeczy najważniejszych: medycyny. Jeśli tak pomyśleć: kiedyś, bolącego zęba usuwano bez znieczulenia metalowymi szczypcami, a dopiero po fakcie okazywało się czy to był odpowiedni kieł. Próbowano do skutku, albo do utraty świadomości pacjenta. A i to nie zawsze. Któż w XIX wieku słyszał, albo chociaż dopuścił do siebie myśl o szczepionkach, czy też operacyjnym „otwarciu” człowieka. Uważano to za nieetyczne i niemoralne, więc częściej pozwalano umrzeć pacjentom „w spokoju” niż faktycznie im pomóc.

Ciekawe jak zareagowaliby owi ojcowie nauki, gdyby zapoznali ze współczesną nanotechnologią ratującą życie? Nie wiem czy nie przerosłaby ich sama informacja o tym, że za pomocą laserowych skalpeli przeprowadza się operację na otwartym sercu. A co dopiero, gdyby byli jej świadkiem. Jaka byłaby ich opinia na temat tego, że nowoczesne technologie w życiu codziennym utrzymują pacjenta przy życiu przez wiele lat: respiratory, zastawki serca, rozruszniki, sztuczne narządy. A operacje mózgu? Okulary pozwalające daltonistom ujrzeć niedostępne dla nich kolory? I przede wszystkim: badaniami nad mikrobiomami i „inteligentnymi” lekami? Nawet teraz dla niektórych to abstrakcja. Również inne technologie, chociaż może nie mają naprawczego wpływu na życie człowieka, to są w stanie je zmienić. Powstaje coraz więcej maszyn, w tym samochodów wykonanych z tzw. nanostrukturowego kompozytu węglowego, dzięki temu są one lżejsze i zużywają mniej paliwa, a to z kolei ukłon dla środowiska: mniejsza emisja spalin, więcej czystego powietrza.

Pozostając przy zdrowym środowisku: prowadzone są badania nad projektem pozwalającym na tworzenie i składowanie energii elektrycznej w podobny sposób co gaz czy paliwo, co pozwoli pożegnać się z reaktorami. Jest to pewnie również szansa dla baterii – może staną się (prawie) nieśmiertelne? Technologia podąża również w kierunku morza. A właściwie pod jego powierzchnię.

Proces wydobywczy minerałów z wód słodkich zbliża się do alarmującego poziomu, a więc opracowano specjalne konstrukcje, które pozwolą eksploatowanie morskich głębin. To możemy zaliczyć, jako pozytywny wpływ nowych technologii na życie człowieka, zamiast rekordowo dużego telefonu nie mieszczącego się w dłoni czy elektronicznego zegarka informującego nas, jaki utrzymaliśmy puls w czasie kilometrowej (przeliczonej na kroki) drodze do pracy.

Podsumowanie

Kiedyś, życie faktycznie było prostsze. I lepsze: w domu był jeden telewizor, posiadał pięć kanałów, a cała rodzina spędzała wieczory przed jego ekranem. Dzisiaj, telewizor wyznacza standardy rodziny: jest w każdym pokoju i często w kuchni. Ma ponad sto stacji, ale nikt nie ogląda wspólnie żadnego z emitowanych programów. Ten rodzaj technologii miał na celu zbliżać, ukazywać to, co dzieje się wokół nas. Tymczasem zarówno Internet jak i telewizja tylko odsuwa od siebie jednostki i rozbija więzy.

Dodaj komentarz